Zespół Neonovi powstał w 1999 roku w Rzeszowie z inicjatywy wokalisty i gitarzysty Tomasza Rzeszutka. W 2001 roku grupa zarejestrowała swoją pierwszą płytę demo, na której znalazły się utwory inspirowane m.in. klimatami rocka lat 70-tych, new wave, brit pop i grunge W latach 2002 - 2005 zespół skupił się głównie na graniu koncertów i przygotowaniu nowego materiału. W tym czasie nastąpiły też zmiany w składzie Neonovi.W maju 2007 r. ukazał się singiel "Dom bez klamek" zapowiadający debiutancką płytę. Piosenka ta cieszyła się dużym powodzeniem w stacjach radiowych, a Neonovi zakwalifikowali się z nią do finału konkursu Polskiego Radia "Przebojem na antenę"W październiku 2007 r. ukazał się kolejny singiel "Na krawędzi".Na przełomie 2007/2008 r. grupa zagrała klubową trasę koncertową, otrzymała też nagrodę "Brązowego Scenika" przyznawaną przez dziennikarzy gazety "Nowiny" dla wyróżniających się zespołów z Podkarpacia.W lutym 2008 r. do sklepów trafiła debiutancka płyta Neonovi - "Neonovi" (wyd. Sonic Alternative Nation Group).
|
Ropczycki FESTiwal 2008 - RECENZJA
Festiwale, festiwale.....a jednym z wielu, na których miałam okazję gościć był Ropczycki Festiwal. Odbywał on się 20 lipca 2008 na Stadionie „Błękitnych” w Ropczycach. Atrakcji było niemało, bo oprócz mnóstwa konkursów dla całych pokoleń, gwiazdami uświetniającymi imprezę byli: rzeszowski zespół Neonovi oraz dinozaur polskiego rocka Perfect. Dzięki uprzejmości Pani Dyrektor z ropczyckiego Centrum Kultury oraz firmie 4giga (głównym organizatorom) uzyskałam akredytację na koncert, co umożliwiło mi 100% uczestnictwo, sporządzenie dokładnej relacji oraz kontakt z zespołami. Imprezka troszkę się opóżniła, zaczęło się dobrze po godzinie 17, na którą pierwotnie planowany był start uroczystości. Prowadzący jednak „nadrobił” straty czasowe, zachęcajac zgromadzonch do wzięcia udziału w rozmaitych konkursach. Zaczęli zatem najmłodsi, potem pary porzucały w siebie jajkami, a zakończyliśmy na wspólnym przeciąganiu liny. Rozlosowane były też nagrody rzeczowe, tłumy skakały po gadżety rzucane ze sceny. Wszyscy zaczęli się „rozgrzewać” i przygotowywać na występ pierwszego zespołu. Punktualnie o godzinie 20:00 na scenie pojawili się Neonovi. Rozpoczęli mocnym uderzeniem, wokalista zaprosił zgromadzonych do zabawy. Zaczęliśmy zatem skakać, szaleć, tańczyć, nawiązało się nawet małe pogo. Wspaniałe kompozycje zepołu przeniosły nas w klimat lat 60-tych. Typowo rockowe aranżacje po prostu nie pozwalały nam stać bezczynnie. Kapela prezentowała utwory z nowej płyty, naprzemiennie snując ballady i rockowe kompozycje. Jakże trafne okazało się zagranie znanego ogółowi przeboju „Song 2”. I tutaj już nikt nie stał, nawet starsi zaczęli bujać się w rytmie tego szalonego, przesyconego energią kawałka. Pośpiewaliśmy sobie na melodyjnym „Na krawędzi” czy spokojnym, uroczystym „Niebie”. Możnaby opowiadać i opowiadać o tym jak wspaniale grali Neonovi, ale niestety trzeba się straszczać i przejść dalej. Po ich ponad godzinnym występie na małej scenie stadionu rozpoczął się mrożący krew w żyłach pokaz ogni. To było świetne rozwiązanie, gdyż na dużej scenie zaczął instalować się zespół Perfect, a publicznośc nie miała tak zwanego „przestoju” tylko mogła sobie obejrzeć ten niezwykły pokaz. Jednak już wszyscy żyli tylko jednym....Perfectem. Przed występem miałam możliwość porozmawiania z muzykami, którzy tryskali energią, słysząc tłum skandujacy „Perfect, Perfect!”. Tak więc o godzinie 22:00 na scenę wyszedł...
....Grzesiu Markowski z ekipą. I to było to na co wszyscy czekali, euforia ogarnęła cały stadion. Zespół rozpoczął zatem porywajacy występ... Pierwszy utwór... wszyscy zaczęli skakać i tanczyć w rytm muzyki. Coś wspaniałego, niesamowite wrażenie. „Autobiografia” „wykorzystała” nasz gardła, wszyscy wspólnie odśpiewaliśmy ją z zespołem, co pokazało jak bardzo ceniony w naszym kraju jest Perfect. Nastąpiło totalne „opętanie” muzyczne. „Ale w koło jest wesoło” to był szczyt! To co się działo, ten krzyk, pisk, skakanie, szaleństwo, po prostu szaleństwo! Grzesiu podchodził do publicznosci, „spuszczał” nam mikrofon, współpracowaliśmy z zespołem, jeśli można to tak nazwać. Nadszedł czas na balladę „Kołysanka dla nieznajomej” - prawie wywołała łzy w moich oczach. Przeżycie ogormne, coś wspaniałego, przeszywajacego serce. Do tego znakomite solówki Pana Darka „zabiły”. Zresztą muzycy Perfectu są genialni, w tym co robią prezentują najwyższą klasę, a poza tym uśmiechaja się do publiczności, utrzymują stały kontakt i pozują do zdjęć. Nie może być tutaj mowy o gwiazdroskim zachowaniu i za to im chwała! Za chwilę znów zaczęliśmy szaleć do szybkiego i ostrego uworu, by ponownie zwolnić na „Nie płacz Ewka”. I to był kolejny, przejmujacy i rozgrzewający serca kawałek. Co było jeszcze niesamowite - solówka perkusity Piotra Szkudelskiego. Nie chcę skłamać ale Pan Piotr chyba z 10 minut „walczył” z bębnami.
Po koncercie udałam się na backstage, porozmawiałam z muzykami, zrobiłam pamiątkowe foty i śpiewajac „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść” udałam się do domu.... Trzeba dodać, iż impreza trwała do rana, gdyż na małej scenie po koncercie grali dj-e, odbywała się dyskoteka. Organizatorzy pokazali na co ich stać. Dawno nie widziałąm tak dobrze przygotowanego festiwalu, gdzie nikt nie mógł narzekać na nudę, wszyscy mieli zapewnione atrakcje. Podsumowując: wspaniale przygotowane, wspaniale zagrane, wspaniale odebrane przez publikę. Życzę wszystkim udziału w tego typ imprezach, tak dobrze „rozegranych” i przystosowanych dla każdego.
2008-07-23
|